Dni Olimpijczyka za nami

[caption id="attachment_750" align="alignright" width="140"]Irena Szewińska w SpaleIrena Szewińska w Spale[/caption]
Dni Olimpijczyka hucznie świętowane w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale przeszły do historii. Klub Amber ma swój mały, choć sympatyczny wkład w ich obchody - spływ Pilicą na trasie Tomaszów - Spała. W imprezie wzięło udział 63 uczestników, w tym 37 uczniów szkół podstawowych i gimnazjum.  Przy tej okazji dziękujemy trenerom i zawodnikom MUKS Wiking w Tomaszowie Mazowieckim, którzy zadbali o opiekę nad mniej doświadczonymi kajakarzami. Ze wspomnień najmłodszych uczestników wynika, że spływ pozostanie dla nich niezapomnianym przeżyciem, a może nawet początkiem uprawiania ciekawego hobby, kto wie ... może sportu. Wycieczka przebiegła bez najmniejszych zakłóceń, nie było okazji do używania rzutki, ani sprawdzenia umiejętności zdobytych na kursach ratownictwa WOPR, czego niewątpliwie żałował zarówno wystrojony niestosownie  w pełne wyposażenie człowiek stojący w asekuracji pod mostem kolejowym, jak i dwaj dyplomowani ratownicy, o lekarzu spływu nie wspominając. Jedynie pilot końcowy miał okazję się wykazać. Po drodze prowadziliśmy wspólnie z zawodnikami Wikinga przyspieszoną edukację kajakową, po dopłynięciu do Spały wszyscy mogli obejrzeć uroczystość na terenie COS, a następnie zostali przewiezieni busami do Tomaszowa, gdzie na terenie gościnnego Ośrodka 'Przystań" otrzymali okolicznościowe upominki. Jakby się ktoś pytał: żaden uczestnik za to nie płacił, poważnie.
   

Zapraszamy na Dni Olimpijczyka

Klub Sportowy Amber zaprasza na spływ Pilicą na trasie Tomaszów Maz. - Spała, który odbędzie się 25 kwietnia 2009 r. w ramach 44 Dni...

Biała Przemsza – zapowiedź

[caption id="attachment_742" align="alignright" width="140"]Rekreacja na Białej Przemszy[/caption]W pierwszy weekend po Wielkanocy, wzorem roku poprzedniego, wybieramy się na OSK Biała Przemsza. Impreza wymagająca, głownie ze względu na dużą ilość przeszkód w nurcie, ale ciekawa. Rzeki Śląska i Zagłębia odstają nieco od powszechnie akceptowanych standardów czystości, jednakże warto wybrać się na spływ przez Pustynię Błędowską, zapoznać się z historią Trójkąta Trzech  Cesarzy, spróbować swoich sił na zwałkach i 'jelenim uskoku'. W zeszłym roku udało nam się nawet uszkodzić dwa kajaki, co proste nie było. Poza zamieszczonym poniżej oficjalnym programem spływu, otrzymanym od szacownych organizatorów,  mamy zamiar przepłynąć Sztołę, dopływ Przemszy, w związku z czym planujemy wyjazd w piątek rano.

 

Veni, vidi … vici ?

[caption id="attachment_740" align="alignright" width="140"]Na dobry początekNa dobry początek[/caption]Szumnie zapowiadana wyprawa integracyjna do źródeł Pilicy przeszła do historii ... i dobrze. Udział wzięli przedstawiciele zaprzyjaźnionych i zaprawionych w bojach klubów KMK 'Przemsza' z Sosnowca, 'Eskapada' z Częstochowy oraz oczywiście organizujący wycieczkę Amber. Po częściowym zaleczeniu ran przychodzi czas na krótkie podsumowanie. Spływ byłby całkiem udany, gdyby nie rzeka. Naszą ambicją było poznanie górnego odcinka Pilicy, udało się, ale nie polecamy nikomu jego pływania. Jeśli już z jakichś względów upieracie się, to przede wszystkim musicie zaopatrzyć się w maski przeciwgazowe ( dostępne na wyprzedażach prowadzonych przez Agencję Mienia Wojskowego, a także na aukcjach internetowych ) oraz bardzo dużo samozaparcia. Posłuchajcie jednak rady ciężko doświadczonych kolegów i płyńcie od Żarnowca. Chyba nigdy wcześniej nie było nam dane pływać w takim ścieku, szczególnie dotyczy to pierwszego dnia, od miejscowości Wierbka. Już sam początek nie zapowiadał się zachęcająco, kilkanaście metrów od ubogich źródeł rzeki natknęliśmy się na wspaniały zabytek architektury ludowej, zwany sławojką. Stary, drewniany, zgniły wychodek po prostu. Można więc śmiało stwierdzić, że nasza ukochana rzeka Pilica swe początki bierze w dużej części z ludzkiej fizjologii. Dalej mogło być już tylko gorzej.


Rzeka: Pilica Obecni: kluby 'Przemsza', 'Eskapada', 'Amber'
Czas: 14-15 marzec 2009

Parcie na szkło

[caption id="attachment_738" align="alignright" width="140"]Brzemię sławyBrzemię sławy[/caption]Telewizja odwiedziła ostatnio nasze piękne miasto powiatowe z okazji odbywającego się z komicznymi przerwami procesu byłego na szczęście posła Ł., oskarżonego jak mniemam całkowicie niesłusznie w sprawie tzw. "seksafery". Reklama nielicha, dobrze więc się stało, że również morsy mają parcie na szkło. Aby przebić popularnością byłego, przepraszam za wyrażenie, posła Ł. ojciec-założyciel  sekcji morsów poświęcił nawet swego jedynego syna. Nie dość, że naraził go na katar z powikłaniami, to jeszcze wydał na pastwę drapieżnych mass mediów. Pytania były tendencyjne, ale chłopak sobie nieźle poradził:

{youtube}y3jX7OEO3Dc{/youtube}

Ponieważ robi się późno i geniusz, iskra bogów, niestety mnie opuścił (w domyśle: kiedyś był ) - zapraszam do obejrzenia zdjęć na następnej stronie.

Krótki film o …

[caption id="attachment_734" align="alignright" width="140"]Film robią, a ja taki nieuczesany[/caption]Tytuł wprowadza w błąd, ponieważ filmów jest kilka. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie tyle, że są rzeczywiście krótkie. Przedstawiają nasze zmagania z kajakami, chlorowaną wodą oraz własnymi słabościami. Należy w tym miejscu przypomnieć, że zajęcia odbywają się wieczorem w niedzielę, termin zabójczy dla młodego organizmu. Ćwiczymy co najmniej dwa rodzaje eskimoski, ale w kilku odmianach, teoretycznie są to dźwigniowa, śrubowa, C-to-C w różnych połączeniach, a także [[eskimoska ]]bez wiosła. Gdy nam się znudzi ( czytaj: opadamy z sił ) odprężamy się przy podpórkach i czeskich kontrach. Każdy oczywiście ma swój indywidualny styl i sposób wykonywania eskimoski, wygląda to lepiej lub gorzej, ale działa bez zarzutu. Jak powiedział Jan XXIII konklawe to nie wybory Miss Universum i papież nie musi być piękny. Miał chłop sporo racji, choć długo nie porządził. Źródła donoszą, że poćwiczymy tak jeszcze 3 razy, a później przenosimy się na rzekę. Samo opanowanie techniki to nie wszystko, równie istotne i chyba trudniejsze jest wyrobienie nawyku eskimoski po niezamierzonej wywrotce. Rzeczywiste warunki na rzece też są inne niż cieplarniane, na basenie to każdy eskimoskę zrobi, na co zamieszczam dowody.

Morsokrólik

[caption id="attachment_732" align="alignright" width="140"]W kupie cieplej[/caption]Dostałem dziś do przejrzenia płytę ze zdjęciami. Wiedząc, co przedstawiają  przezornie przed włączeniem komputera założyłem sweter, czapkę i wełniane skarpetki,  rozpaliłem w kominku. Widzom o słabszych nerwach i większej wrażliwości doradzam to samo, bo naprawdę zimno się robi. Gromada straceńców, ludzi w różnym wieku, płci obojga znów poprawiała sobie krążenie i ogólne samopoczucie w lodowatym nurcie zimowej Pilicy. Kilka lat temu Jasiu zaczynał sam, dziś kąpało się nie mniej niż siedem osób.Tempo mnożenia się uczestników zimowego szaleństwa iście królicze, morsokrólicze raczej. Można mieć pewność, że takie poranki weszły już na stałe do sobotniego zwyczaju, a przy okazji gromadzą coraz większe rzesze publiczności. Drodzy Państwo: przystań, niedziela, godz. 11.00. Wstęp wolny.

Luciąża – opis i kilometraż

Opis oraz fotografie ze spływu z 17 maja 2008 na odcinku Kłudzice - Zalew Sulejowski; obecni: AA, RP
 
[caption id="attachment_730" align="alignright" width="140"]LuciążaLuciąża[/caption]Luciąża, Lucięża, Bogdanówka, lewy dopływ Pilicy o długości 48,7 km i pow. dorzecza 766 km². Płynie ze Wzgórz Radomszczańskich, gdzie początek jej daje kilka strumyków spływających na północ w pobliżu wsi Przerąb i Rzejowice. Na odcinku kilku kilometrów koło Trzepnicy, Luciąża płynie głęboką doliną wśród lesistego krajobrazu, a następnie  szeroką doliną na Równinie Piotrkowskiej. Na rzece tej na terenie gmin Gorzkowice, Łęki Szlacheckie i Rozprza  został utworzony w 1998 r. zbiornik retencyjny „Cieszanowice”. Zbiornik o powierzchni ponad 200 ha jest miejscem dla rozwoju turystyki, rekreacji i sportów wodnych. Od kilkudziesięciu lat prowadzone w rzece melioracje, uczyniły z niej w całym prawie biegu prosty kanał, poprzegradzany progami, jazami i zastawkami. Dopiero za wsią Milejów, na prawym brzegu pojawiają się sosnowe kompleksy leśne. Ostatnie 8 km biegu rzeki to malowniczy krajobraz i przełom, z wysokim piaszczystym brzegiem. Za mostem w Kłudzicach dopłyniemy do pięknego zakola tzw. „złotego oka” Luciąży.

Miłość ci wszystko wybaczy

[caption id="attachment_728" align="alignright" width="140"]morsyPara romantyczno- reumatyczna[/caption]Zaczęło się niespodziewanie i właściwie nikt już nie pamięta kiedy i dlaczego - Jasiu postanowił sobie popływać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jako zwierzęta wodne wychowane nad Pilicą pływaliśmy w każdej wolnej chwili ... ale raczej latem. Prawdopodobnie kryzys wieku średniego dopadł kolegę parę lat wcześniej niż mnie. Kiedy po kilku sezonach samotność zaczęła doskwierać, dziwnym zrządzeniem losu znalazło się grono rozsądnych inaczej, którzy dołączyli do tej masochistycznej rozrywki. Co niezwykle interesujące głównym winowajcą poszerzenia grupy stała się kobieta, która dowiedziawszy się o ekstrawaganckim hobby kolegi zapragnęła sama spróbować, a na domiar złego pociągnęła za sobą człowieka wiernego 'na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie'. Wulgaryzując nieco: wzięła i zaciągnęła go do ... wody. Zimą. Na mrozie. Ciekawość, co będzie dalej. Rada starszych z dużym zainteresowaniem będzie śledzić rozwój sytuacji, ale ty się kolego dobrze zastanów, póki czas... kobieca fantazja jest jak kosmos, nie dość, że nieograniczona, to jeszcze się rozszerza.

Złote oko Lu … ciąży

[caption id="attachment_726" align="alignright" width="140"]LuciazaXVI Powietrzno-Desantowy w akcji[/caption]Oj, działo się, działo ... Nauczeni doświadczeniem zapakowaliśmy kajaki dopiero rano, bo to przecież nigdy nie wiadomo ile osób się odliczy. Jest pewna zasadnicza różnica pomiędzy teorią a praktyką. Plany pokrzyżował nam również spływ na Brdzie, ludziom trzeba pomagać, więc część sprzętu pojechała do Bydgoszczy i nagle zrobił się mały problem. Wiadomo jednak, że dobry kajakarz popłynie nawet na dętce od Kamaza, toteż jako rasowi dżentelmeni wyposażyliśmy Wiolę w szklaka. Pomysł przedni, trzeszczało toto na progach i zwałkach, ale szara taśma nie była w użytku. Oprócz szklaka mieliśmy ze sobą kilka równie egzotycznych przedmiotów: szpadel, siekierę, suche drewno na ognisko oraz masę jadła i napoju. Im zimniej, tym więcej energii zabieramy ze sobą. Elegancki wóz przygotowany na każdą pogodę - z tyłu zimówki, z przodu letnie - dowiózł nas w kontrolowanym poślizgu na miejsce kaźni. Z poślizgu wynika nauka - na przyszły raz założymy opony na skos, może siły się zrównoważą, a może i nie... Jest ryzyko, jest zabawa. Były dwie opcje trasy: Rozprza - Kłudzice i dłuższa Rozprza - Włodzimierzów. Jakoś tak się ułożyło, że wybraliśmy dłuższą.

Miejsce: Rozprza - Włodzimierzów
Rzeka: Luciąża Obecni: AA, DC, ŁR, RP, WB
Czas: 21 luty 2009

Kiedy jest prawdziwa wiosna ?

Wiosna jest wtedy, gdy można spływać tam, gdzie nie można spływać kiedy indziej. Przecie proste. W związku z powyższym zaimprowizowane zebranie rady nadzorczej opracowało...

Kryzys wieku średniego

Kryzys, modne słowo ostatnio. Dziś okrągła rocznica, więc na krótkie podsumowanie mnie naszło. Jestem Wodnik, lubię wodę we wszelkiej postaci ... i stąd to...

Szwedzki stół z IKEI

[caption id="attachment_718" align="alignright" width="140"]Uczestnik spływu składa pokłon ziemi nowomiejskiejUczestnik spływu składa pokłon ziemi nowomiejskiej[/caption]Zapowiedziany spływ na Welu powalił nas na kolana, choć początki nie były zachęcające. Główny poganiacz sam załapał niezłe opóźnienie, kajaki przekładane dwa razy, miało nas pojechać pięciu, pojechało czterech i wcale nie dlatego, że jeden zrezygnował - ot, taka matematyczna zagadka. Atrakcji było wiele, poczynając od zakwaterowania - z wrodzonej oszczędności czterech w trzyosobowym pokoju,  poprzez sławetny skandynawski mebel, którego widok znakomicie rekompensował zawartość, aż do testów gaśnicy wykonanych nocną porą przez jakichś łosi na sali balowej... no tak. Odświeżyliśmy stare znajomości, nawiązaliśmy klika nowych. W ogólności imprezę należy uznać za udaną, więc pewnie w przyszłym roku już się tam nie wybierzemy.

Miejsce: Nowe Miasto Lubawskie
Rzeki: Wel, Drwęca Obecni: ML, AA, DC, RP
Czas: ostatni weekend stycznia 2009

Siostro ! basen

[caption id="attachment_720" align="alignright" width="140"]Dno ... totalne dnoDno ... totalne dno[/caption]Zanim przyjdzie wiosna, a z nią poważniejsze wyzwania, w czasie kiedy większość normalnych ludzi baluje, my ćwiczymy sobie co tydzień na basenie. Rzecz wydawała się na początku niemożliwa do załatwienia, lecz nie doceniliśmy talentów organizacyjnych i osobistego wdzięku naszego prezesa... w końcu się udało, więc pod okiem Wioli oraz Łukasza doskonalimy umiejętność eskimoski z wiosłem i bez wiosła, co może przydać się w praktyce. Czasem wychodzi, czasem wychodzi lepiej, czasem lepiej nie mówić ... i właśnie po to ten basen. Inna sprawa, że zawsze jest okazja spędzić kilka chwil w odmienny sposób, nie tylko te jazy i zwałki, każdy potrzebuje wytchnienia. Jedynym minusem jest konieczność odkażania kajaków przed każdą wizytą na basenie, cóż, dura lex- sed lex.

Wel – zapowiedź

W następny weekend wybieramy się w 5 osób, mimo iż dla niektórych będzie to trzeci raz na Welu ... daleko, drogo i ekstremalnie, ale na zdrowiu nie można oszczędzać. Informacje o spływie podaję za stroną www.nowemiasto.com.pl

 IX Ogólnopolski Zimowy Spływ Kajakowy Drwęca – Wel – 29.01.- 01.02.2009r.


Z końcem stycznia i początkiem lutego Towarzystwo Miłośników Ziemi Nowomiejskiej organizuje swoją sztandarową imprezę "Zimowy Spływ Kajakowy". Jego dziewiąta edycja odbędzie się w terminie 29 stycznia - 1 lutego 2009r. Swój udział na kolacji w dniu 31.01.2009r. zapowiedział parlamentarny zespół ds. turystyki wodnej i szlaków wodnych - poseł Stanisław Gorczyca, poseł Piotr Głowski oraz profesor Marek Ziółkowski. Osoby zainteresowane wzięciem udziału w rozmowach związanych z problematyką turystyki wodnej, zapraszamy do zgłaszania udziału u organizatora.

Morsy

Nasze spływy