Polsko-ruska madonna

Polsko-ruska madonna
Polsko-ruska madonna
Do odważnych świat należy, więc w ciągu jednego dnia zaplanowaliśmy trzy atrakcje. Ponieważ od czasu wycieczki Pilicą od źródeł uważamy się za fachowców od pływania po ściekach – wybraliśmy się w ostatni weekend na Grabię. Aby osiągnąć zamierzony cel wpłynęliśmy do Widawki, dalej czasu nie stało, więc zamiast Warty jako trzecia atrakcja pozostał nam McDonald’s w Bełchatowie. Tyż piknie. Niedoścignionym mistrzem spływu pozostanie jednak nasz doświadczony kierowca w roli przydrożnego świątka, widok dla którego warto było skakać trzymetrowy jaz z odwojem. Uwierzcie mi – zobaczyć Henia i umrzeć …

Rzeki: Grabia / Widawka
Obecni: AA, DC, GR, PK, RP + jakiś klient, co go nie znam
Czas: 20 listopad 2009

Grabia jest rzeką ciekawą, płynącą spokojnie wśród lasów i łąk. Rozpoczęliśmy 10 km powyżej ujścia Grabii do Widawki, zakończyliśmy za mostem na Widawce pomiędzy miejscowościami Grabno i Zamość. Dziesięć kilometrów Grabią pokonaliśmy w ekspresowym tempie niespełna czterech godzin, też niezłe osiągnięcie. Człowiek mało obeznany mógłby się dziwić czemu kwiat polskiego kajakarstwa wspierany przez grupę ciekawej młodzieży posuwał się tak wolno, należy jednak pamiętać, że zwałkę można znaleźć wszędzie. Otóż podeszliśmy do tematu ambicjonalnie, ćwicząc na każdej zwalonej gałęzi. Czas upłynął nam wesoło, była okazja do sprawdzenia nowego klubowego nabytku marki Eskimo Kendo. Kajak fajny, zwrotny, o dość zaskakującej estetyce – w sumie może być. Jeśli chodzi o mniej wydumane przeszkody: jest jeden dwustopniowy prożek na Grabii, ale nic ciekawego, wody  niewiele i zjazd nie jest przyjemny, na dole można się przyblokować o nisko zanurzone kamienie. Kto spłynie ten spłynie, kto przeniesie ten nic nie straci. W lato prawdopodobnie rzeka niesie nieco za mało wody do swobodnego pływania, teraz była w sam raz. Po wpłynięciu do Widawki wycieczka nabiera tempa, chociaż duży jaz w okolicach Grabna daje się odczuć bardzo wcześnie, rzeka wyraźnie zwalnia jakieś dwa kilometry przed nim. Sam jaz nie jest zbyt interesujący, przed podjęciem decyzji o skakaniu warto spokojnie obejrzeć – podczas naszej wycieczki główny nurt płynął bystro pomiędzy drugim a trzecim przęsłem od lewej, więc chora ambicja nie pozwoliła spływać inaczej, ale znacznie rozsądniejsze jest spływanie bardziej środkiem. Na dole tworzy się parszywy skośny odwój, przy zbyt wolnym napłynięciu pokazuje na co go stać, przewraca i trzyma mocno, bez dobrej asekuracji z gotową rzutką skok może skończyć się tragicznie. Ostrzegamy więc – jeśli nie macie pewności – lepiej obnieść.

 {gallery}3w1{/gallery}

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here